Zamieszanie z Superpucharem? Śląsk Wrocław coś o tym wie

03.04.2025 (12:00) | Marcin Sapuń | skomentuj (0)

W środę wieczorem w końcu byliśmy świadkami meczu o Superpuchar Polski, w którym zwyciężyła Jagiellonia Białystok. Wokół organizacji spotkania nie zabrakło oczywiście kontrowersji i chaosu, gdyż pierwotnie powinien odbyć się w lipcu. Dziś przypominamy starcie Śląska z Legią z 2012 roku w Superpucharze, które zostało zapamiętane m.in. przez piknikową atmosferę na trybunach. Jak do niej doszło? 

Mecz o Superpuchar Polski rozgrywany jest od 1983 roku pomiędzy mistrzem a zdobywcą krajowego pucharu. Wyjątkiem jest sytuacja, w której ta sama drużyna wygrywa rozgrywki Ekstraklasy (kiedyś I ligi) i Pucharu Polski. Wtedy jej przeciwnikiem zostaje finalista Pucharu, co miało miejsce np. w 2016 roku. 

2 kwietnia naprzeciw siebie stanęły Jagiellonia Białystok i Wisła Kraków. Pomimo że spotkanie o Superpuchar Polski powinno odbyć się w lipcu zeszłego roku, doszło do niego dopiero dziewięć miesięcy później. Dlaczego tak późno musieliśmy czekać? Zaczęło się od tego, że 19 czerwca Polski Związek Piłki Nożnej wyznaczył termin Superpucharu na dzień 7 lipca w Białymstoku, czyli jak się przyjęło na terenie aktualnego mistrza. Do spotkania jednak nie doszło, bo polska federacja nie uwzględniła faktu, że w tym terminie zaplanowano już Kongres Świadków Jehowy. Prezes Wisły Jarosław Królewski zaproponował, że w takim razie mecz można rozegrać w Krakowie, ale działacze Jagi stanowczo wykluczyli taką opcję.

Kolejne miesiące przyniosły pewne spekulacje, ale brakowało konkretów. Te pojawiły się miesiąc temu, kiedy to PZPN poinformował o zorganizowaniu meczu 2 kwietniu w Białymstoku, ale tym razem pojawiły się nowe problemy. Jagiellonia odmówiła przyjęcia grupy kibiców Wisły Kraków. Dlatego też 21 marca zaproponowano neutralny grunt, czyli Stadion Narodowy w Warszawie. Pomimo tego mecz odbył się bez kibiców mistrzów Polski, którzy zbojkotowali Superpuchar ze względu na decyzję PZPN o przeniesieniu meczu do Warszawy i braku zgody ich środowiska na uczestniczenie w meczach z kibicami Białej Gwiazdy, którzy nie przystąpili do tzw. paktu kibiców o nieużywaniu sprzętu. 

Na Stadionie Narodowym pojawiło się ostatecznie zaledwie 10 935 kibiców, co jest najgorszym wynikiem od otwarcia obiektu

CYRK Z ORGANIZACJĄ MECZU W 2012 ROKU 

Zamieszanie z Superpucharem Polski 13 lat temu dotyczył miejsca rozgrywania spotkania pomiędzy Śląskiem a Legią. We Wrocławiu nie można było go zorganizować w lipcu ze względu na koncert zespołu Queen, a później towarzyskiego turnieju Polish Masters. Dodatkowo w związku z wymianą murawy na stadionie przy ul. Łazienkowskiej w grę nie wchodziła opcja "mecz i rewanż". 

Dlatego też Ekstraklasa SA wpadła na pomysł, by spróbować rozegrać mecz na neutralnym terenie, a najlepiej nowo wybudowanym Stadionie Narodowym, który w czerwcu gościł finalistów Euro 2012. Tu jednak pojawił się kolejny problem. Pomimo nieformalnych spotkań z policją, nie wyraziła ona zgody na imprezę masową, stwierdzając równie, że inne neutralne obiekty nie spełniają policyjnych kryteriów. 

[REKLAMA]

W końcu zdecydowano, że spotkanie odbędzie 12 sierpnia, ale na stadionie Legii Warszawa. I tu znów pojawiły się problemy, gdyż kibicom WKS-u przeznaczono pierwotnie zaledwie 2000 biletów, na co wrocławscy fani oczywiście się nie zgodzili. Później Ekstraklasa niecały tydzień przed meczem postanowiła dokonać eksperymentu i część biletów (dokładnie 7400) sprzedawać bez konieczności posiadania karty kibica, tak, by każdy chętny mógł wybrać się na Łazienkowską. 

Chętnych za dużo nie było, gdyż na stadionie pojawiło się tylko około 4000 widzów. Fani Śląska zbojkotowali Superpuchar, a mobilizacji nie przeprowadzali Legioniści, którzy dodatkowo ogłosili, że nie będą prowadzić zorganizowanego dopingu. Dlatego też mecz, który powinien być świętem futbolu, miał otoczkę sparingu, czy tzw. piknikowej atmosfery. 

Decyzja o rozgrywaniu tego meczu na naszym stadionie nie była dobra. W ten sposób pokazujemy, że brakuje szacunku do tego trofeum. Mogło to wyglądać inaczej, mogliśmy zagrać mecz i rewanż albo jedno spotkanie na neutralnym terenie. Wtedy przyszliby kibice i stworzyli atmosferę jak na Superpuchar przystało

- powiedział po meczu trener warszawian, Jan Urban. 

Absurdem starcia Śląska z Legią był również fakt, że pomimo rozgrywania meczu na Łazienkowskiej, formalnym gospodarzem spotkania o Superpuchar Polski byli wrocławianie...

Przechodząc już do tego, co wydarzyło się na boisku, lepszy okazał się wrocławski klub, który po serii jedenastek pokonał Legię. W regulaminowym czasie gry padł remis 1:1, a po bramce zdobyli Rok Elsner i Danijel Ljuboja. Rzuty karne lepiej wykonywali piłkarze Śląska (4:2) i przy pustych trybunach odebrali trofeum za Superpuchar. 

Superpuchar powinien być rozgrywany przy komplecie publiczności. Szkoda, że stadion Pepsi Arena się nie zapełnił. Żałujemy też, że nie było naszych kibiców. Śpiewali nam po Helsingborgu, że nic się nie stało, rzadko na świecie coś takiego ma miejsce

- mówił kapitan Sebastian Mila po końcowym gwizdku. 

Dla WKS-u było to drugie zwycięstwo w Superpucharze Polski. W sierpniu 1987 roku Wojskowi pokonali w Białymstoku Górnika Zabrze 2:0 po dublecie Dariusza Marciniaka. 

[REKLAMA]